środa, 12 lutego 2014

Rozdział 2. "Shouldn't come back..."


Hej, hej.

Ogólnie nie było czasu na przepisywanie ale jakoś się uporałem.
Rozdział nie powala wiem, ale jak już mówiłem, akcja się rozkręci.
Następny rozdział pojawi się możne za, ponad tydzień ponieważ mam wycieczkę od poniedziałku do piątku.
Już kończę i zapraszam do czytania.


Charlie xxx

___________________________________________________________________________________




Trójka przyjaciół siedziała w ciszy, a każdy pogrążony był w swoich myślach. Przedział w którym się znajdowali był prawie pusty. Na samym końcu, w grupie, stały nastoletnie dziewczyny, które chichotały co chwile spoglądając na chłopaków. Na przeciw nich, po drugiej stronie wagonu,  siedziały dwie starsze kobiety dyskutujące na temat pogody i lekach. Po środku wagonu siedział samotny, dziwnie jak na taką porę roku, ubrany. Co parę sekund rozbrzmiewał, charakterystyczny dla tej maszyny hałas. Niall spoglądał za szybę,  jakby chciał tam ujrzeć coś innego niż ciemność. Wydawał się być nadal winny za to co powiedział Zayn'owi parę minut temu. Harry skończył właśnie rozmawiać przez telefon z mamą, na temat co ma zabrać ze sobą,  na ten tygodniowy wyjazd,  a Zayn próbował się skupić na czymś innym niż denerwujące śmiechy i spojrzenia nastolatek. 
  - Dobra. Koniec. Kto ma pistolet? - zapytał pół szeptem nieco zdenerwowany. 
  - Bosh. Zi, weź wyluzuj. Niedługo nasza stacja. 
  - Czego one się tak gapią? - Pytał dalej bezsensu. - Może przejdziemy się na piechotę?
  - Nie przesadzaj idioto. - uspokajał go Hazz. - Poza tym, pewnie by za nami poszły.
W tym momencie zapanowała cisza, a Harry myślał, że jego przyjaciel dał sobie spokój. Lecz najwyraźniej się mylił,  ponieważ Mulat wyprostował się nagle i krzyknął.
  - Mam pomysł!
  - Nie wiem jaki ale się nie zgadzam na...
  - No ruszcie się.  Usiądziemy bliżej nich. - Nie dał dokończyć loczkowi, całkowicie ignorując co do niego mówił i ruszył w stronę nastolatek. 
  - Przegrałeś. - oznajmił rozbawiony blondyn. Wstali ze swoich miejsc i przysiedli sie obok bruneta. Gdy tylko cała trójka była w komplecie, dziewczyny zapiszczały albo raczej, wydały z siebie dźwięk,  piszcząco podobny. Było to najwyraźniej spowodowane szczęściem albo podnieceniem. Malik patrzył na nie z dziwnym uśmiechem na ustach i tysiącem iskier w oczach. Szatyn przyjrzał mu się i zrozumiał o co chodzi. 
  - O nie. Nie zgadzam się. - wystrzelił nagle co zabrzmiało dziwnie dla innych osób. 
  - No weź. Co ci szkodzi? - prosił go mulat a Niall nadal nie wiedział o co im chodzi. 
  - Mogę,  pliiiis,  zostać wtajemniczony? - wtrącił się.
  - Ten idiota, chce się ze mną przelizać,  tylko po to żeby zgasić zapał tych desperatek. - wyjaśnił Harry.
  - Chce to zobaczyć! - krzyknął cicho Nialler i zaśmiał się.
  - Co?! No weź mnie nie dobijaj.
  - Ale serio, co ci szkodzi? - powtórzył pytanie Zayn'a. 
  - Ale... - w wagonie zabrzmiał kobiecy głos,  zapowiadający następny przystanek. 
  - No proosze. 
  - Dobra. Okej. 
  - TAK! - krzyknął uradowany brunet, a grupka dziewczyn zachichotała po raz kolejny. Maszyna zatrzymała się powoli i za chwilę otworzyły się metalowe drzwi wypuszczając dwie seniorki. Drzwi zamknęły się z powrotem, po czym metro ruszyło dalej. 
  - No to chodź tu do mnie, misiu. - pośpieszył przyjaciela jakby chciał tego pocałunku od początku. Zayn przesuną się bliżej loczka, spojrzał czy dziewczyny ich obserwują. Uśmiechnął się zadziornie gdy stwierdził, że przyglądają się im uważnie. Bez wahania połączył ich usta w delikatnym pocałunku, a do jego uszu dotarł dźwięk wdychanego głęboko powietrza i delikatnego pisku. Niall zarumienił się słodko i obserwował dalej. Czarnowłosy zarzucił ręce na szyję przyjaciela i przycisną go bardziej do siebie. Przejechał językiem po wargach drugiego,  na co on zareagował od razu i otworzył je szerzej. Zayn zaczął drażnić przyjemnie, podniebienie i język zielonookiego. Harry nie pozostał mu dłużny i ich języki zaczęły walkę o dominację. Mulat przygryzł wargę Hazzy. Odrywali od siebie usta żeby zmienić pozycję głowy ale ich języki były nadal złączone. Gdy blondyn ujrzał tą scenę przez ułamek sekundy, odwrócił szybko głowę w inną stronę. Gdy chłopcy oderwali się od siebie ostatecznie, spojrzeli sobie w oczy i zaśmiali wracając do wcześniejszej pozycji. 
  - Ja chyba serio o czymś nie wiem. - przerwał ich śmiech, a twarz miał koloru dojrzałego buraka. 
  - Może.  - odpowiedział brunet i spojrzał na drugą stronę wagonu. Dziewczyny stały bez ruchu, a kiedy spostrzegły, że cała trójka się im przygląda, odwróciły się do nich plecami i do następnej stacji wymieniały ze sobą wyłącznie jakieś szepty. Chłopcy natomiast milczeli zajęci swoimi myślami. Minute po tym,  jak specyficzny głos kobiety zabrzmiał w wagonie, otworzyły się drzwi. Piątka dziewczyn, wybiegła wręcz z przedziału. Na ich miejsce wsiadło parę starszych osób i drzwi zamknęły się znowu. Cała trójka wybuchła śmiechem. 
  - Te ich miny. HAHA. - wydusił z siebie brunet. - O Boże Niall, powiedz mi, że to nagrałeś.
  - Proszę Cię, był tak samo zamurowany jak one. - wtrącił szatyn uspokajając się powoli. 
  - Spierdalaj. Nie jara mnie to. - oburzył się i odwrócił głowę w inną stronę. 
  - I ten rumieniec to potwierdza. - zaśmiał się Zi.
  - Dooobra. - westchnął Hazz - Zaraz nasz przystanek. 
  - Nom. - zamyślił się mulat. 
  - Może chcesz do mnie wpaść? - zaproponował Niall.
  - Nie... dzięki. Podobno cie to nie jara. - uśmiechnął się do niego zadziornie. 
  - Oj wiesz o co chodzi.
  - Daj spokój. 
  - Może jednak powinieneś pójść, co? - dodał loczek. 
  - ... No okej. Ale na krótko. 
  - Yay! - ucieszył się Horan.
 Minute temu kobieta z głośnika zapowiedziała stację, a teraz maszyna zatrzymywała się stopniowo. 
  - Wysiadamy. - poinformował innych niebieskooki jakby o tym nie wiedzieli. Wstali ze swoich miejsc i wyszli na stację. Do ich nozdrzy dotarł ohydny zapach alkoholu i ... moczu? 
  - Szybciej na górę. Nie wiem jakie kwasy unoszą się tutaj i nie mam zamiaru tego sprawdzać. - powiedział z obrzydzeniem Malik i ruszył schodami na górę. Gdy się tam znaleźli, odetchnęli świeżym powietrzem. 
  - No to czas się pożegnać na tę parę dni. - powiedział Styles i uścisną przyjaciół. - Możliwe, że będę miał neta to piszcie jak coś. 
  - Jasne. To pa. - pożegnali się z nim i patrzyli jak jego czupryna znika za najbliższym zakrętem. Gdy tylko stracili go z oczu odwrócili się w przeciwną stronę i ruszyli przed siebie. 
  - Zayn. -zaczął Irlandczyk.
  - Słucham. 
  - Czy ja serio o czymś nie wiem. Wiesz... o tobie i Harry'm?
  - Bez obaw Niall. - zaśmiał się krótko i kontynuował. - Nie jesteśmy ze sobą. Powiedzieli byśmy ci. Ale to się nie stanie. Harry jest moim najlepszym przyjacielem, jest dla mnie jak brat. Tak samo jak ty. Uwierz mi, że nie widzi mi się chodzenie z wami za rączkę. - zaśmiał się ponownie. 
  - haha. Racja. Sorry, ciekawy byłem. 
  - Spoko. - nastała cisza. Nie taka krępująca, raczej taka na zajęcie się swoimi myślami. Po dłuższej chwili odezwał się Zayn.
  - No to opowiedz mi o Max'ie.
  - Czyli jednak jesteś zainteresowany? - mulat uśmiechnął się tylko i szturchną przyjaciela w ramię. - Wiec... jest od nas starszy o rok. Jest wyższy i w chuj przystojny, ma ciemne włosy i brązowe oczy. Gra na pianinie. Zajebiście gra! No i ma świetne poczucie humoru. 
  - Coś jeszcze?
  - Ogólnie to tyle. Sam go poznasz. 
  - Mam nadzieje, że ma jakieś wady bo na razie wygląda na ideał. 
  - Nie chciałbyś ideału?
  - Ideały są nudne. - odpowiedział i zaśmiał się ponownie. Reszta drogi minęła dość szybko. Po piętnastu minutach byli pod domem Niall'a, który otwierał właśnie drzwi, wpuścił kolegę do środka i zatrzasną je za sobą. 
  - Mamo wróciłem! - krzyknął blondyn. 
  - Gdzieś ty był cały dzień?! - odpowiedział mu krzyk, a następnie z pierwszy drzwi po prawej wyszła dość niska blondynka. 
  - Sorry . Zagadaliśmy się po zakończeniu. 
  - No nic. Jesteście głodni? Zrobić wam kanapki?
  - Yy... jasne. Czemu nie. Poproszę też herbatę. 
  - Tobie Zayn też?
  - Jeśli można. 
  - Oczywiście. To idźcie już na górę, przyniosę wam.
  - Dziękujemy. - powiedział i udał się się za kumplem który był już na schodach. Weszli razem do pokoju i Zi rzucił się od razu na łóżko. Niall podszedł do stojaka na płyty i zaczął je przeglądać. 
  - Czego słuchamy? - zapytał się i spojrzał na bruneta. On tylko uśmiechnął się głupio,  jakby chciał odpowiedzieć mu telepatycznie. Ten przewrócił tylko oczyma i znalazł odpowiednią płytę. - Która?
  - Heart Attack! Albo nie... In USA! Albo nie...
  - Wybór twojego życia... szkoda, że co tydzień ten sam. - parsknął śmiechem. 
  - Oj cicho...
  - PUŚĆ PO PROSTU OD POCZĄTKU. - Wypowiedział to samo w tym samym czasie Niall i wybuchł głośniejszym śmiechem. Uspokoił się po chwili i umieścił czarny krążek w czytniku. Po pokoju rozeszły się pierwsze dźwięki "Heart Attack". Zayn zamkną oczy i wsłuchiwał się w głos swojej idolki.

" Puttin' my defenses up, 'couse I don't wanna fall i love. If I ever did that
I think I’d have a heart attack..."
  - Kocham ją.

  - Wiem. - odparł cicho blondyn i uśmiechnął się na widok szczerego uśmiechu na ustach Zayn'a.
  - A tak w ogóle, to co Harry ma tam odebrać?
  - Niespodzianka mój drogi. 
  - Nie lubię niespodzianek. - skrzywił się lekko na te słowo.
  - Ale tą pokochasz.
  - Aha. Nie sądzę. 
  - Jak wolisz ale... - nie dokończył bo nagle otworzyły się drzwi i jego mama weszła do środka z talerzem kanapek i dwoma, parującymi kubkami herbaty na tacy. Odstawiała wszystko na mały stolik przed łóżkiem i opuściła pokój. 
  - Zayn,  wstawaj. Żarcie. 
  - Juuż. - powiedział przeciągle i przewrócił się tylko na plecy. - Czemu ty masz tak zajebiście miękką pościel a ja nie? 
  - Możemy się wymienić.
  - SERIO? - podniósł się gwałtownie i spojrzał w niebieskie tęczówki pełen nadziei. 
  - Chyba cie pojebało. Ja kocham to puszyste coś. - zaprzeczył szybko - Ale skoro wstałeś to rusz tutaj twój seksi zad.
  - Zgiń i przepadnij w czeluściach hadesu.
  - Parcy Jackson.
  - Oj tam, oj tam. - rzucił i podszedł do stolika.  Podsunął sobie skórzany worek i usiadł wygodnie. Zajadali się tak,  robiąc głupie miny i tańcząc dziwnie w rytm danej piosenki. 
  - OMG! Daj głośniej! Kocham to! - krzyknął nagle mulat przy czym machnął ręką tak, że ogórek z kanapki wylądował na policzku Irlandczyka.
  - ... Ta,  nie ma sprawy... 
  - HAHA! 
Blondyn chwycił pilot od wieży i pogłośnił ją.

"Baby when they look up at the sky, we'll be shootin' stars just passin' by. You'll be comin' home with me tonight, we'll be burnin' up like neon lights."
  - haha. Niall, zostało ci trochę masła na policzku. 
  - Brawo. Serio jesteś geniuszem. Ty rzucasz jedzeniem, ty sprzątasz.
  - Jesteś tego pewny?
  - Na sto procent. 
  - Okej. - odpowiedział dziwnym tonem głosu i uśmiechnął się. Podszedł powoli do przyjaciela, złapał go za brodę i dosłownie zlizał z niego resztę substancji. Oddalił się kawałek i spojrzał na Horana. Jego twarz przybrała czerwonego koloru a oczy otworzone były szerzej. Zayn wrócił zadowolony na swoje miejsce i chwycił kubek z napojem. 
  - Yy... - wydusił z siebie nadal zawstydzony Niall. - Zaprosisz kogoś na biwak? - zapytał próbując się trochę ogarnąć. 
  - Nie, raczej nie. - odpowiedział nadal rozbawiony Malik. - Za to ty, powinieneś zaprosić Natalie z 8c.
  - Może. Nie wiem, zastanowię się. - Nagle w całym mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Żaden z chłopaków się nie podniósł, bo wiedzieli, że mama Niall'a je otworzy. Za chwilę jednak, zostali zmuszeni wstać z miejsc gdyż kobieta zawołał swojego syna na dół. Czarnowłosy wyszedł zaraz za nim. Schodząc po schodach dostrzegł drugą parę stóp,  co oznaczało, że ktoś odwiedził jego przyjaciela. Zszedł niżej i nagle zamarł w miejscu. Oczy prawie wypadły mu z orbit a usta otworzyły lekko.
  - O Zayn. Poznaj... - zamilkł bo brunet zaczął wbiegać szybko,  z powrotem na górę. Wpadł do pokoju Niall'a, wziął swoją torbę i wybiegł ponownie. Zbiegł na dół, spojrzał znowu na gościa. Rzucił szybkie "Muszę iść" i opuścił mieszkanie. 
  - Coś nie tak? - zapytał brązowooki.
  - Nie wiem... - odpowiedział równie zdziwiony jak jego kolega. 
  - To był ten Zayn?
  - Tak... ale on się tak nigdy nie zachowuje. - zapadła cisza, a z góry dobiegły ostatnie słowa piosenki

"Maybe you shouldn't come back to me."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz